CO JA MYŚLĘ, CO JA ROBIĘ
JA NAPRAWDĘ JUŻ NIE MOGĘ
JEZUS CHRYSTUS W TRZECH OSOBACH
GONI ZA MNĄ POLNĄ DROGĄ
ZA NIM JACYŚ FANATYCY
SZUKAJĄ SOBIE GDZIEŚ DZIEWICY
MI OD TEGO PĘKA GŁOWA
CZY TO DZIURA OZONOWA?
JAK MÓWIŁA MI SĄSIADKA
TAKA DZIURA TO JEST GRATKA
AUTENTYCZNA, NIECHEMICZNA
WIELKA, WIELKA NIEBOTYCZNA
WSZYSTKO TAKIE JEST SZALONE
NAWET KWIATY NA BALKONIE
GBY WYCHODZĘ NA ULICĘ
WSZĘDZIE SUNĄ ZAKONNICE
ZNAKOMITE CZRNO-BIAŁE
LECĄ, LECĄ CAŁE FALE
Moja skóra mnie ogranicza
Moja głowa granice mi wytycza
Moja ręka wskazuje na podłogę
Moja noga podkłada mi nogę
Moja pensja na nic mi nie wystarcza
Moja dziewczyna stresów mi dostarcza
Moja kuchenka wszystko mi przypala
Moje lenistwo życie mi rozwala
Moja rodzina energię mi odbiera
Mój kolega uwielbia Lucyfera
Moje miasto wygląda tak jak wioska
Na ścianie w spożywczym wisi Matka Boska
Ja mam żonę do widzenia
Mam lodówkę do spłacenia
Mam 54 lata
I niewidomego brata
Mam też niedzisiejsze myśli
I dość przestarzały sen
Mam niedokończone teksty
Czytam biblię ćwiczę Zen
Mam pokrzyżowane plany
I poglądy do wymiany
Mam banalnie szarą przeszłość
I nie wierzę w nowoczesność